Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Trzebuska - dawny obóz NKWD (1944)

Obóz przejściowy NKWD w Trzebusce funkcjonował od 15 sierpnia do połowy listopada 1944 roku. Umieszczony został na pastwisku w sąsiedztwie domu spółdzielczego. W sierpniu do Trzebuski przybyło ok. 70 żołnierzy I Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD. Na ich polecenie 15 mieszkańców wykonało wykopy pod ziemniaki i ogrodziło teren drutem kolczastym. Wykończeniem ziemianek dalej zajęli się już sami Sowieci. Trudno określić liczbę ziemianek w obozie. Najpewniej było ich nie mniej niż 5. Wyjść i wejść do nich można było wyłącznie po drabinie. Straż obozowa oraz oficerowie zamieszkiwali u lokalnych gospodarzy, podczas gdy im kazano się przenieść do własnych stodół. Jedno z zabudowań wykorzystano, jako pomieszczenie Trybunału Wojennego. Już dwa dni po rozpoczęciu prac przywieziono pierwszą grupę więźniów.

Fragment relacji Michała Sobienia

O mnie jednak nie zapomniano, bo po piątym pobycie w sądu wezwano mnie nocą. Wyszedłem z ziemianki, a tu na dworze stało trzech żołnierzy, a jeden z nich trzymał lampę naftową i wzięli pod ręce i prowadzili mnie w stronę wyjścia. Trzeci szedł z tyłu trzymając karabin na moich plecach. Zrozumiałem, że sąd zadecydował o mnie, raczej o moim losie. Wyszliśmy na teren zarośnięty drzewami, krzewami i w dodatku przysłonięty gęstą mgłą jesienną. Zdawałem sobie sprawę, że jestem bezsilny i żaden opór mnie nic nie pomoże, a do przytomności przyprowadzało mnie każdorazowe uderzenie mnie lufą karabinu w plecy, kiedy bojec potknął się o nierówności terenu, jakie stwarzały skiby przeoranego pola.

Idąc tak, rozglądałem się czy nie zauważę zwału ziemi z wykopanego dla mnie grobu, lub czy nie zauważę wytkniętej łopaty w ziemię, abym sobie sam grób wykopał , bo i tak praktykują plutony egzekucyjne, ale niestety, pusto było wszędzie. Byłem na wszystko przygotowany, nie prosiłem o żadne względy, nawet o darowanie niepopełnionej winy, czy nie zasłużonej kary , tylko powiedziałem sobie „Fiat voluntas Tua”.

W pewnej chwili zatrzymaliśmy się. Był to dla mnie moment straszny, bo zdawałem sobie sprawę, że w tym miejscu będzie egzekucja, a może i tu  przyprowadzą i innych i tu w zbiorowym grobie spoczniemy wszyscy, ale jak się okazało, to po dłuższym namyślaniu się ruszyliśmy w dalszą drogę i tu straciłem wszelką orientację, bo co miał by znaczyć ten przystanek, chyba nie był to wypoczynek, bo po takim krótkim marszu nie można było mówić z zmęczeniu, raczej o wyczerpaniu nerwowym.

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy