Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Nowy Sącz, Czarnieckiego 13 - dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (1945 - 1956)

Według informacji zgromadzonych w WKU Nowy Sącz budynek przy ul. Czarnieckiego 13 pochodzi z roku 1933. Był własnością rodziny żydowskiej, która została eksmitowana przez Gestapo na początku okresu okupacji niemieckiej. W latach 1939-1945 mieściła się w nim główna siedziba Gestapo w mieście. W narożnym pokoju na I piętrze urzędował szef nowosądeckiego Gestapo Hauptsturmfuhrer SS Heinrich Haman. Piwnice były wykorzystywane do przetrzymywania więźniów.

            Po wkroczeniu Armii Czerwonej budynek miał być wykorzystywany przez NKWD i zaraz potem przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Załoga PUBP w Nowym Sączu przeciętnie liczyła 40 osób

 

 

Fragment protokołu przesłuchania Jana Ziaji z 1993 r.

 

O ile dobrze pamiętam, śledztwo na UB w Nowym Sączu przeciwko mnie trwało około miesiąc. W tamtym czasie byłem przesłuchiwany bez przerwy, dzień i noc. Mnie przesłuchiwało dwóch funkcjonariuszy UB z Rzeszowa. Byli oni narodowości żydowskiej. Ja nie znam nazwisk tych funkcjonariuszy, zwracali się oni do siebie posługując się pseudonimami. Obecnie pamiętani jeden z tych pseudonimów - „Beton", Nie wiem czy poznałbym ich w razie ewentualnego okazania mi zdjęć. Byli to młodzi mężczyźni w wieku dwudziestu kilku lat, bruneci, o ciemnej karnacji. Chodzili w ubraniach cywilnych. Przesłuchania odbywały się w ten sposób, że najpierw przez kilka godzin o coś mnie pytali, potem umieszczali mnie w betonowej celi, gdzie nie można było stać, a potem znowu wracałem na przesłuchanie. W czasie przesłuchań byłem przez obu funkcjonariuszy wielokrotnie bity pięściami po twarzy, tułowiu, nerkach, kiedy upadłem na podłogę to funkcjonariusze kopali mnie po całym ciele. Kazali mi też siadać na nodze odwróconego taboretu. Gdy tak siedziałem, to oni kopali w ten taboret, żeby mnie bardziej bolało. Następnie kazali mi wkładać palce do szuflady, a następnie trzaskali tą szufladą. Kiedy to robili, to ja musiałem kucać przed tą szufladą. Wielokrotnie w czasie tych tortur mdlałem i traciłem przytomność. Potem budziłem się w celi w izolatce, w której nie było okien. Paliła się tylko żarówka. Ja po pewnym czasie straciłem w ogóle orientację co do czasu, nie wiedziałem czy jest dzień czy noc. Na koniec funkcjonariusze, o których zeznałem włożyli mi do ust kłódkę, albo jakieś inne metalowe urządzenie, którym kręcili w moich ustach za pośrednictwem korby, która znajdowała się na zewnątrz. W ten sposób wyłamali mi wszystkie zęby. Ja wtedy nie mogłem nawet krzyczeć. Pamiętam tylko, że buchnęła mi krew w ustach i straciłem świadomość. Przez cały czas funkcjonariuszom chodziło o to, żebym podał nazwiska członków WiN oraz osób, które im pomagały poprzez dostarczanie broni i żywności.

 

Zbiory OKŚZpNP w Krakowie

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy