Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Ostrołęka, Kościuszki 32 - dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (1949)

Zeznanie Stanisława Mierzejewskiego, więźnia PUBP w Ostrołęce, złożone przed przedstawicielami Zrzeszenia WiN.

Protokół

Niżej podpisany Mierzejewski Stanisław z m. Troszyn, powiatu ostrołęckiego, zeznaje co następuje.

Dnia 25 marca 1946 r. zostałem aresztowany przez UB pod zarzutem pracy niepodległościowej w NZW i udziału w akcji odbierania broni od osób nie należących do organizacji konspiracyjnych. Zostałem przewieziony do PUBP w Ostrołęce. W czasie od 24 czerwca 1946 r. byłem cztery razy przesłuchiwany. Podczas badania funkcjonariusze UB stosowali najbardziej okrutne sposoby znęcania się. Po wejściu na salę badań obecni tam oprawcy w liczbie do dziewięciu osób bili mnie i kopali. W krótkim czasie miałem podbite oczy, tak że ledwo mogłem patrzeć. Jeden ze zbirów uderzył mnie jakimś twardym przedmiotem w głowę. Zamroczonego i zakrwawionego wywlekli mnie pod pompę, celem obmycia. Kiedy nachyliłem się pod kranem, bito mnie po plecach deską. Po powtórnym wprowadzeniu na salę kazano mi zdjąć buty i podnieść nogę. Ciężką deską bili mnie po piętach i kościach nóg. Gdy nogi mi popuchły tak, że nie mogłem już stać, posadzono mnie na krześle w ten sposób, że cały ciężar ciała spoczywał na kości ogonowej. W ręku miałem trzymać karabin. Przy najmniejszej próbie zmiany bito mnie po palcach rąk, po głowie, plecach i innych częściach ciała batem skręconym z kilku drutów. Zemdlony upadłem kilkakrotnie na podłogę. Polewano mi wtedy twarz wodą lub moczem. Stosowano również skakanie w półprzysiadzie. Takie badanie dn. 25 marca br. trwało całą noc. Śledztwo przeprowadzał Przybysz i Zacharek w obecności majora sowieckiego. Podsuniętego mi do podpisania protokołu nie odczytano, mówiąc: „gówno cię obchodzi, co napisane”. Do rozprawy trzymano mnie wraz z 18-tu współtowarzyszami w celi o wymiarach 2 m x 6 m. Zaduch i ciasnota trudna do zniesienia. Dawano nam ok[oło] 20 dkg chleba i 0,5 litra zupy na dobę. Przy przejściu do ustępu i przy każdej okazji, bez żadnej przyczyny eskortujący żołnierze bili czym popadło.

Dnia 24 czerwca br. odbyła się parodia sądu. Wprowadzono mnie do świetlicy PUBP. „Sąd” składał się z dwóch kapitanów, dwóch poruczników i dwóch podporuczników. Prokurator – podporucznik, świadek oskarżenia – por. Szymański. Szymański mimo złożenia przysięgo zeznawał niezgodnie z prawdą. „Sąd” wierzył tylko jemu, chociaż podawał on fakty, których nie było w rzeczywistości. Znaki porozumiewawcze pomiędzy „sądem”, prokuratorem i świadkiem wskazywały, że wyroki były już poprzednio zadecydowane. Po zamknięciu przewodu sądowego prokurator podał przewodniczącemu kartkę, na której był wypisany wyrok. Do zarzucanego mi udziału w dwóch patrolach, które miały zadanie zbierania broni, nie przyznałem się. „Sąd” jednak oparł się na zeznaniach Szymańskiego i skazał mnie na karę śmierci z prawem odwołania się do prez[ydenta] Bieruta o ułaskawienie. Podanie musiało być napisane  w przeciągu pół godziny czasu. Po rozprawie zamknięto mnie razem z trzynastu innymi skazanymi w jednej celi. W ciągu trzech dni, od 24 – 26 czerwca, „sąd” wydal 13 innych wyroków śmierci. Skazani zostali między innymi: Sęk ze wsi Laskowiec, Sęk ze wsi Nowa Wieś, Drągowski ze wsi Troszyn, Puchalski i Rupiński ze wsi Borowe, Godowski ze wsi Rostki. Wydano również wiele wyroków skazujących na karę więzienia. „Sąd” rozpatrywał sprawy osób aresztowanych od stycznia br. Aresztowanych przed tym terminem wywożono do Warszawy. Funkcjonariusze UB zabierali buty skazanym na śmierć zaraz po odczytaniu wyroków. Straż przy celi, w której nas trzymano, wzmocniono. Poobcinano nam guziki od kaleson i spodni.

Mnie udało się wyrwać z rąk UB dnia 27 czerwca br. o godz. 8.00 w czasie przeprowadzania nas do ustępu.

Dnia 11 VII 1946 r.

 

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy