Mińsk Mazowiecki, Warszawska 187 (d. 107) - dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (1944 - 1945)
Tworzenie struktur Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mińsku Mazowieckim najprawdopodobniej rozpoczęła się w sierpniu 1944 roku po wkroczeniu (31 lipca) do miasta Armii Czerwonej. Już na początku września 1944 r. w PUBP zatrudnieni zostali pracownicy operacyjni, a pierwszym Szefem został Mieczysław Pokorski. Po nim funkcję Szefa pełni – 1 XII 1944 do 14 IV 1945 r. – Stefan Koc, przedtem referent „na gminę Cegłów” w PUBP Mińsk Mazowiecki. Resort zajął jednopiętrowy budynek przy ul. Warszawskiej 107, w którym w czasie okupacji niemieckiej znajdowało się Gestapo. Dom i zabudowania mieszczące się na tyłach budynku były własnością Anieli Czajkowej. Budynek ten był siedzibą PUBP od końca sierpnia lub początku września 1944 r. do zabójstwa – na terenie PUBP – żołnierza AK Józefa Mistewicza, które miało miejsce 17 lutego 1945 r. Teren PUBP był strzeżony przez posterunki wartownicze wystawione od ul. Warszawskiej oraz od podwórza. Częstym „gościem” w PUBP asystującym przy przesłuchaniach był kapitan NKWD Urusow – „doradca radziecki”, jak go nazwał jeden z funkcjonariuszy. Areszt PUBP mieścił się w trzech pomieszczeniach w piwnicach. Dwa większe pomieszczenia mieściły się po prawej i lewej stronie korytarza od zejścia ze schodów. Obie piwnice posiadały okienka zakratowane, przez które widać było to, co się działo na podwórzu /patrz: schemat zabudowań/. Aresztowani mówią o pryczach wstawionych do cel. W obu większych piwnicach przetrzymywano – według relacji aresztowanych – od 18 do 40 osób w jednej celi. Trzecie pomieszczenie, nazywane karcerem, mieściło się pod schodami i było znacznie mniejsze oraz pozbawione okna. Umieszczano tam mocno pobitych w czasie śledztwa aresztantów. Obecnie budynek byłego PUBP ma prywatnego właściciela, na parterze od strony ul. Warszawskiej znajdują się sklepy i warsztaty.
HISTORIA ZABÓJSTWA JÓZEFA MISTEWICZA
ŻOŁNIERZA ARMII KRAJOWEJ
Józef Mistewicz „Boryna” został zabrany z domu w Posiadałach tuż przed świętami, w grudniu 1944 r. i z innymi zatrzymanymi przewieziony na posterunek MO w Cegłowie. Po dwu dniach przewieziono go do PUBP w Mińsku Mazowieckim i zamknięto w piwnicach budynku przy ul. Warszawskiej 107. Bronisław Mączka siedzący w celi z Mistewiczem stwierdza, że „ów Mistewicz był bity na przesłuchaniach, przyprowadzano go do celi zmaltretowanego(…). Jednego razu będąc na górze przy obieraniu kartofli przypadkowo widziałem przez otwarte drzwi, jak w sąsiednim pokoju ów Mistewicz leżał na podłodze zbity a obok niego w tymże pokoju byli Nowicki nazywany „Tolkiem” z Kotulskim i Kocem. Dwaj pierwsi trzymali w rękach przyrządy do bicia: bykowiec i jakąś sprężynę z ciężarkami na końcu i byli zmęczeni”. /fragment zeznań świadka Bronisława Mączki przetrzymywanego w areszcie od 13 XII 1944 r. do 11 II 1945 r./. Dnia 17 lutego 1945 r., późną nocą bądź nad ranem Józef Mistewicz został wyprowadzony z piwnicy-celi do pokoju przesłuchań na pierwszym piętrze. Po jakimś czasie „usłyszałem kroki po schodach w dół. Przy sprowadzaniu po schodach Mistewicz zwracał się do kogoś, jakby o coś prosił ‘panowie, co robicie!’ Na parterze tuż przy drzwiach wyjściowych na podwórze słychać było głos Koca ‘Naprzód! Skurwysynie’. Stojąc przy okienku w celi wyjrzałem przez nie i zauważyłem, że Mistewicz został wyprowadzony na podwórze i szedł pierwszy a za nim w odległości najwyżej 2 metrów szedł Koc z pistoletem w ręku. Jakkolwiek była noc to na dworze było stosunkowo widno, gdyż nawet spadł niewielki śnieg. Widoczność była dość dobra. W pobliżu drzwi wyjściowych zauważyłem stojących dwu wartowników. W momencie, gdy Koc z Mistewiczem znaleźli się w odległości 1-2 metrów od studni wartownicy ci wystrzelili kilka pocisków w górę natomiast Koc oddał bodajże 2 czy 3 strzały w kierunku Mistewicza, który zaraz przewrócił się. Po tym fakcie Koc i wartownicy powrócili na klatkę schodową i wówczas usłyszałem wypowiedzi, w których często przewijało się słowo ‘uciekał’. W międzyczasie Koc wyszedł jeszcze raz na podwórko i kilkakrotnie kopnął leżącego Mistewicza. Usłyszałem także słowa Koca ‘dość już masz skurwysynu’. Koca na podwórku zarówno przy strzelaniu do Mistewicza, jak i przy kopaniu go rozpoznałem stanowczo. Koca znałem dobrze jeszcze z okresu okupacji”. /fragment zeznań świadka Mariana Podobasa przetrzymywanego w areszcie PUBP przez około 6 tygodni od 3 II 1945 r./. Matka J. Mistewicza Julianna Mistewicz w zeznaniach złożonych 9 X 1956 r. przed Podprokuratorem Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie stwierdziła, że na przywiezionym z kostnicy szpitala w Mińsku Mazowieckim ciele syna zauważyła „na plecach dwie dziury, z których sączyła się krew oraz dwie dziury szarpane w okolicy klatki piersiowej”- taki opis świadczyłby o strzelaniu w plecy ofiary. Ciało Józefa Mistewicza zostało pochowane na cmentarzu mariawickim w Cegłowie. Sprawa ujrzała światło dzienne w 1956 r., kiedy to matka Józefa Mistewicza Julianna Mistewicz złożyła skargę do Prokuratury Wojskowej w Warszawie w sprawie śmierci syna. Zostało wówczas wszczęte śledztwo, przesłuchano świadków i w 1957 r. sformułowano akt oskarżenia przeciwko Stefanowi Kocowi, że „17 lutego 1945 r. w Mińsku Mazowieckim działając wspólnie z innymi nieustalonymi sprawcami(…) trzykrotnie strzelił z pistoletu do Józefa Mistewicza, w wyniku czego Mistewicz poniósł śmierć”. Proces zakończył się postanowieniem z 12 IX 1960 r. o umorzeniu śledztwa w sprawie Stefana Koca „na skutek braku dostatecznych dowodów winy”.
Odkryj więcej miejsc na Mapie
To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.
Wróć do Mapy