Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Siedlce, Piłsudskiego 4 (d. Świerczewskiego) - dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (1944 - 1956)

Budynek przy ul. Piłsudskiego 4 (dawniej Świerczewskiego), w którym w latach 1944–1956 mieściła się siedziba PUBP, został wzniesiony w 1862 r. z przeznaczeniem na Biuro Powiatu Siedleckiego. W okresie międzywojennym była tu siedziba starostwa, a w czasie okupacji niemieckiej – Urząd Skarbowy.

Wejście do PUBP znajdowało się od ul. 1 Maja (obecnie bp. Świrskiego) zaopatrzone w żelazną bramę z judaszem. W piwnicach znajdowały się cele, na ścianach do dziś widoczne są inskrypcje wydrapane przez więzionych tam ludzi (m.in. „Boże wybaw nas”, „Jezu, ufam Tobie” oraz nazwiska: „Dmowski Piotr – Opole”, czy „Saszyński Piotr – Pióry”).

ZBRODNIA FUNKCJONARIUSZY PUBP W SIEDLCACH DOKONANA W NOCY Z 12 NA 13 KWIETNIA 1945 ROKU NA ŻOŁNIERZACH PODZIEMIA NIEPODLEGŁOŚCIOWEGO

12 na 13 kwietnia 1945 r. między 22.00, a północą funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Siedlcach rozstrzelali co najmniej 16 osób. Poruszający się samochodem funkcjonariusze zatrzymali się pod kamienicą rodziny Szczuków, znanej w Siedlcach z działalności niepodległościowej. Ubecy nie okazując nakazu rewizji wtargnęli do środka szukając Zbigniewa Szczuki (17 lat), syna znanego siedleckiego aptekarza, ucznia klasy maturalnej Gimnazjum im. B. Prusa oraz żołnierza NSZ pseudonim „Orzeł”, a później podziemia poakowskiego. „W nocy z 12 na 13 IV 1945 r. do bramy kamienicy przy ul. Pułaskiego 17, gdzie mieszkałam z rodzicami i bratem Zbyszkiem zaczął ktoś łomotać. Ojciec otworzył bramę i wtedy do mieszkania wpadła grupa kilku mężczyzn w polskich mundurach wojskowych z pepeszami w rękach. Mężczyźni ci biegali po mieszkaniu i pytali o młodego Szczukę, nikogo nie legitymowali. Ojciec powiedział, że nie wie, gdzie jest Zbyszek”. (protokół przesłuchania świadka Ireny Kisiel z domu Szczuka z 26 VI 1990 r.) Nie znalazłszy go udali się do mieszkania sąsiadów Stokowskich: „Moje mieszkanie sąsiadowało z mieszkaniem Szczuków. Wtedy u mnie na stancji mieszkał Roman Krystosiak (18 lat, żołnierz AK pochodzący z Dzierzb, pow. sokołowski), który przygotowywał się do matury. Zbigniew Szczuka słysząc walenie do bramy uciekł do mego mieszkania. Ubowcy wpadli do mojego mieszkania i kazali im wychodzić z dom”. (protokół przesłuchania świadka Czesławy Stokowskiej z 25 VI 1990 r.), po czym wywieźli ich w nieznanym kierunku. Następnego dnia, 13 kwietnia (piątek) ich ciała znaleziono na ul. Kazimierzowskiej.

Następnego dnia rano przyszła mleczarka i mówiła, że na ‘golickiej’ szosie leży dwóch młodych chłopców. Na koszulę nocną narzuciłam jesionkę i pobiegłam tam wraz z mężem. W okolicy tej szosy leżało dwóch zabitych i to byli Zbyszek Szczuka i Roman Krystosiak. Obaj leżeli na plecach, obrabowani z butów. Roman został trafiony w czoło a Zbigniew w serce. Straży przy nich jeszcze nie było. Po powrocie do domu zawiadomiłam o tej tragedii Szczuków, a sama pobiegłam na MO z pytaniem, dlaczego zabito w nocy dwóch uczniów zabranych z mego mieszkania. MO odpowiedziało mi: ‘to nie my, to UB’. Pobiegłam na UB z tym samym pytaniem. Funkcjonariusz podsunął mi pod nos rewolwer i powiedział: ‘idź do domu, rano się dowiesz’”.(protokół przesłuchania świadka Czesławy Stokowskiej z 25 VI 1990 r.)

Tej samej nocy Ubecy wtargnęli do mieszkania państwa Pilarczyków przy ul. Szkolnej 38. Po pobiciu ojca - Franciszka Pilarczyka, zdemolowaniu mieszkania oraz wyniesieniu różnych wartościowych rzeczy, kazano się ubrać Mieczysławowi Pilarczykowi (25 lat ps. „Śmigły” w czasie okupacji niemieckiej żołnierz AK) i Marianowi Pilarczykowi (18 lat, żołnierz AK). Następnie zostali oni poprowadzeni na ul. Szkolną w kierunku cmentarza żydowskiego. „Funkcjonariusze kazali nam uklęknąć, odeszli może z metr i wszyscy zaczęli strzelać z pistoletów tzw. pepeszek. Ja dostałem osiem pocisków, jednak były to postrzały nie śmiertelne. Byłem ranny w brzuch i nogi. Przewróciłem się na twarz, do ziemi, a brat na bok. Głowę przycisnąłem do ziemi, któryś z nich powiedział, żeby ich podobijać. Jeden z nich doszedł do brata i oddał strzał. Brat jęknął. Doszedł następnie do mnie, wystrzelił również dwa razy, ale strzelił tylko po włosach nie trafiając w głowę. Mówili, że im starczy i jedziemy. Odjechali samochodem. Jak odeszli przeczołgałem się przez ulicę i wczołgałem się do śmietnika do sąsiada. Marynarkę zdjąłem, porwałem i tamowałem sobie krew. Za godzinę usłyszałem warkot samochodu, przyjechali po brata Zygmunta (21 lat), którego wzięli z domu i rozstrzelali. O świcie słyszę płacz matki, całkowicie nie straciłem przytomności. Zacząłem wołać na matkę. Matka przyszła z bratową, wyciągnęli mnie ze śmietnika i zanieśli do chałupki w polu. Mieszkało tam dwoje starszych ludzi, zrobili mi opatrunek. Bratowa poszła po dorożkę i zawieźli mnie do szpitala”. (Protokół przesłuchania świadka Mariana Pilarczyka z 30 maja 1990 r.)

Tej samej nocy został rozstrzelany Henryk Popek ze wsi Borki Siedleckie, żołnierz AK ps. „Nudny”, pracownik siedleckiej Spółdzielni „Rolnik” aresztowany przez UB dwa dni wcześniej. Jego ciało zostało znalezione na ul. Brzeskiej. Leżał obok zwłok młodego mężczyzny (NN). Obaj mieli ręce związane kablem. Bracia Stanisław i Wacław Chacińscy ze wsi Karcze (gm. Zbuczyn), związani z AK zostali aresztowani kilka dni wcześniej, przewiezieni do Siedlec i rozstrzelani. Ich ciała leżały na ul. Starowiejskiej.

Aleksander Wierzejski (47 lat), rolnik ze Zbuczyna, przed wojną znany działacz społeczny (członek POW, wójt gminy Krzesk Królowa Niwa), w czasie okupacji żołnierz AK ps. „Choina”, aresztowany przez UB 4 dni wcześniej. Ciało zastrzelonego porzucono na tzw. wygonie: „mój ojciec leżał zaraz obok dróżki na wznak. A zaraz obok w rowie leżał drugi mężczyzna ok. 40 lat i obok stał milicjant, który pilnował i nie pozwolił zabrać ciała”. (protokół przesłuchania świadka Teresy Zamyłko z domu Wierzejskiej z 24 IV 1990 r.)

Wyżej wymienione osoby według ustaleń prokuratury na pewno zostały zamordowane w nocy z 12 na 13 IV.

Na ul. Janowskiej rano 13 kwietnia ciała dwu niezidentyfikowanych ofiar znalazł Zygmunt Ajzert, który w nocy słyszał strzały z broni maszynowej.

Tej nocy najprawdopodobniej zostali też zastrzeleni: Zbigniew Byczyński i Zdzisław Bielecki (obaj mieszkańcy Siedlce i żołnierza AK), zaś nazwisk pozostałych zamordowanych nie udało się ustalić, podobnie jak rzeczywistej liczby ofiar. Niektórzy twierdzą, że było 17 a nawet 18 zwłok porzuconych na rogatkach miasta.

Według ustaleń prokuratury: „bezspornym w sprawie jest, że wszystkie ofiary zostały zatrzymane bezprawnie, bez jakichkolwiek dokumentów, a następnie rozstrzelane bez wyroku przez funkcjonariuszy UB z broni maszynowej. Świadkowie zgodni są w swoich zeznaniach, że wokół ciał leżały duże ilości łusek, a ciała były wręcz posiekane kulami. Materiał dowodowy nie daje podstaw do indywidualnego przypisania dokonania tej zbrodni konkretnym, ustalonym z imienia i nazwiska funkcjonariuszom UB, pozwala jedynie na stwierdzenie, iż zbrodni tej dopuścili się funkcjonariusze UB w Siedlcach. Henryk Pilarczyk wymienia nazwiska funkcjonariuszy: Stanisława Wnuka, Mieczysława Chomczyńskiego, Kazimierza Borkowskiego, Stanisława Zazunia oraz szefa UB o nazwisku lub pseudonimie Kwiatek. Kolejni świadkowie wymieniają nazwiska: Czesław Sągol, Abram i Herszt Blumsztajn, Mikołaj Meluch. Przesłuchany w charakterze świadka Franciszek Brodzik, strażnik więzienny (oraz wartownik w PUBP) podał, że w 1945 r. w PUBP działała grupa operacyjna, w skład której wchodzili: dowódca o imieniu Bronek, śledczy narodowości żydowskiej („Nie wykluczam, że to może być Blumsztajn”), Marian Reduch, Czesław Sągol, Marian Więckiewicz, Stanisław Adamiak i Stanisław Surowiec. Świadek ten podał, że od członków tej grupy dowiedział się, że w kwietniu 1945 r. wyciągnęli z domu, a następnie rozstrzelali w mieście kilkunastu chłopców, zaś ciała pochowali na cmentarzu w Siedlcach. Informacje o przebiegu zdarzenia uzyskał od Reducha, Surowca i Adamiaka. Liczba wymienionych przez świadków nazwisk jest dużo większa niż 6, a jednocześnie większość świadków jest zgodna, że ofiary zostały zabrane z domu przez grupę 4 do 6 funkcjonariuszy. Nie można więc wykluczyć, że były dwie grupy funkcjonariuszy, które niezależnie od siebie dokonywały rozstrzeliwań. Opisana powyżej zbrodnia stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości i jako taka nie podlega przedawnieniu. W tej sytuacji postanowiono postępowanie umorzyć wobec niewykrycia sprawców zbrodni”. (fragment postanowienia o umorzeniu śledztwa z 16 V 1992 r. prowadzonego przez Prokuraturę Wojewódzką w Siedlcach)

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy