Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Pułtusk, Konopnickiej 7/9 (d. Benedyktyńska 2) - dawna siedziba PUBP (1945 - 1946)

Pułtuski PUBP od stycznia 1945 do czerwca 1946 miał swą siedzibę przy Benedyktyńskiej 2. W czasie II wojny światowej budynek został częściowo spalony, a w częściach ostałych po wojnie mieściła się część mieszkalna oraz Urząd Bezpieczeństwa. Zatrzymanych przetrzymywano pod numerem 7 na parterze. Okna były zamurowane, a pod schodami znajdował się karcer. Cele aresztowanych znajdowały się także w garażach, na placu za budynkiem. Teren od ulicy Benedyktyńskiej był wyłączony z ruchu i strzeżony. Po opuszczeniu budynku w 1946 roku gmach zajęło liceum ogólnokształcące, a dzisiaj mieści się tam Zespół Szkół im. Bolesława Prusa.

Relacja Edwarda Jarząbka z 8 listopada 2007

Urząd Bezpieczeństwa za siedzibę swoją obrał częściowo spalony budynek przy ul. Konopnickiej tuż za kościołem. Pierwszy raz zauważyłem ich obecność w czasie procesji rezurekcyjnej w 1945 r. Procesja musiała przejść wokół kościoła w niedalekiej odległości od zasieków chroniących UBP, odsuniętych wtedy na bok. Zauważyłem wtedy, że ze świeżo zamurowanego nieotynkowaną cegłą okna budynku zajętego przez UBP /takie małe kwadratowe okienko/ machało do nas, idących w procesji, pełno rąk. Twarzy nie widziałem, tylko pełno rąk.

 […] Do budynku UBP nikt nie mógł dojść, bo była warta. Chodzili Ubowcy z pepeszą i od ulicy i od podwórka, ale na mnie nie reagowali, jako że stałem i pasłem kozy. A ja się przyglądałem, co oni tam robią. Chciałem zobaczyć, dlatego że w odległości około 50 metrów od miejsca, w którym stałem były okna, z których było słychać krzyki, wołanie o litość. Tam byli bici ludzie. Wówczas widziałem też, jak kilka razy Ubowcy wypuszczali aresztowanych do kanału, żeby się umyli. Puszczano ich w grupkach. Pilnowali ich wartownicy z pepeszami z jednej i drugiej strony. Jeden z Ubeków chodził z tyłu za tymi, którzy się myli i tak sobie wybierał jednego, czy drugiego i kopał go w tyłek. Kiedy ten kopnięty przewracał się i wpadał do wody, to Ubecy pod pozorem, że on chce uciekać strzelali do niego ‘jak do kaczek’. Czy zabili, czy nie, to nie wiem, bo jak Ubecy strzelali z pepesz to trzeba się było samemu chować, żeby w łeb nie dostać. Dyrektor szkoły /w budynku opuszczonym przez PUBP umieszczono Liceum Pedagogiczne, którego pierwszym dyrektorem był Bronisław Gilejko/ pokazywał nam /mnie i synowi Gilejko Leszkowi/ później, czyli w 1946 roku pomieszczenia, które były celami. Powiedział: „chodźcie chłopaki to zobaczycie, w jakich warunkach przetrzymywano ludzi”. Otworzył zakratowane drzwi, za którymi była sala – ta, z której ludzie machali rękami, jak my szliśmy w procesji rezurekcyjnej – na środku były na cegłach ustawione nadpalone drzwi wyjęte z budynku, dookoła zaś stały cegły przeznaczone do siedzenia. Podłogi nie było, tylko klepisko. Dachu prawie nie było, cały sufit mokry, ściany mokre, czarne, bo to się paliło. Następnie pokazał nam celę pod schodami, obecnie służy jako schowek na potrzeby woźnego. W tym pomieszczeniu nie było okna tylko mały otwór w drzwiach i mogło tam przebywać kilku ludzi, a w sumie musiało siedzieć tam wielu ludzi, bo wówczas ten schowek nie był otynkowany, była goła cegła, a prawie na każdej cegle widać było napisy: nazwiska, imiona, miejscowości skąd pochodzili, ile lat mieli. Napisy były w języku polskim, więc Niemców już tam nie przetrzymywano. W tym schowku leżała mała kupka rozdeptanego węgla i więcej nic, czyli musieli leżeć na ziemi.

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy