Przejdź do treści głównej

Miejsca

[translate:Zdjęcie więźnia]

Warszawa - dawna siedziba WUBP

Na przełomie 1945 i 1946 r. siedziba WUBP w Warszawie została przeniesiona z budynku na rogu ul. Środkowej i Strzeleckiej do niezniszczonego gmachu przy ul. Sierakowskiego 7 (róg Okrzei, dawnej Brukowej). Budynek ten był jednym z okazalszych gmachów Pragi. Wybudowano go w latach 1924–1926 na rozległym placu u zbiegu ul. Namiestnikowskiej (dziś Sierakowskiego), Szerokiej (dziś Kłopotowskiego) i Brukowej według projektu Henryka Stifelmana. Był przeznaczony dla studentów pochodzenia żydowskiego uczących się w Warszawie. Jak na ówczesne czasy był nowoczesny, miał 300 miejsc mieszkalnych. Na parterze mieściły się m.in. szatnie, izba chorych z gabinetem lekarskim, łazienki i sala odczytowa. Na pierwszym piętrze, oprócz pokoi dla studentów była też pracownia radiowa. Piętra drugie, trzecie i czwarte mieściły wyłącznie pokoje dla studentów z pełnym wyposażeniem sanitarnym. Na piątym piętrze, czyli na poddaszu znajdowały się m.in. cztery sale do nauki. W obszernych piwnicach umieszczono kotłownię, składy opałowe, magazyny spożywcze, a w suterenach (zamienionych później na areszt), opuszczonych metr poniżej poziomu ulicy, były szatanie, sala gimnastyczna, natryski i biblioteka z czytelnią. Na początku okupacji budynek zajęli Niemcy, potem przeniesiono tu Szpital Praski, a po wkroczeniu na Pragę wojsk sowieckich dawny Żydowski Dom Akademicki był w latach 1944–1954 użytkowany kolejno przez: sowiecką jednostkę wojskową (najprawdopodobniej NKWD), MBP, WUBP w Warszawie.

Po likwidacji MBP w grudniu 1954 r. w gmachu WUBP zainstalowała się Wojewódzka Komenda MO w Warszawie. Obecnie budynek użytkowany jest jako hotel policyjny.

Fragment wspomnień Andrzeja Kownackiego

7 października 1950 r. wyruszyłem na Sierakowskiego, tak aby zdążyć na wyznaczoną godz. 12.00. Warszawski Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa mieścił się na ul. Sierakowskiego w gmachu byłego Żydowskiego Domu Akademickiego. Zaraz przy wejściu skierowano mnie do małego budyneczku naprzeciwko, żebym otrzymał przepustkę. Wydali mi przepustkę na piśmie i powiedzieli, żebym szedł na drugą stronę ulicy, gdzie powiedziano mi, że pokój jest na czwartym piętrze. Zapukałem, wszedłem do pokoju. Przy biurku siedział jakiś młody jegomość, który powiedział, żebym zaczekał na korytarzu. Była dziesiąta wieczorem, gdy w końcu zostałem wezwany do tego pokoju. Dał mi kartkę papieru i kazał pisać życiorys, potem nazwiska wszystkich znajomych z wojska. […] Była chyba dziesiąta wieczór, gdy oficer śledczy powiedział mi, że jestem zatrzymany. Zaprowadził mnie na dół do sutereny. Weszliśmy do obszernego pomieszczenia, w którym jedna ściana była wklęsła, jakby półokrągła. Śledczy przekazał mnie umundurowanemu oddziałowemu, a ten zaprowadził mnie do drzwi, otworzył je i kazał wejść. Oczywiście, była to cela, ale wchodząc, zatrzymałem się na progu i wprost zdębiałem. Było to malusieńkie pomieszczenie, zupełnie wąskie, na szerokość drzwi, rozszerzające się i kończące półokrągłą niszą, gdzie było nieco szerzej. No i zobaczyłem tutaj leżących ludzi. Dwóch leżało w stronę drzwi, a trzech w stronę niszy – głowami. W ten sposób zapełniali sobą całą celę tak, że nie miałem gdzie się podziać. Tak zaczęła się moja pierwsza noc w celi w warszawskim UB na ul. Sierakowskiego.

Idąc do umywalni, zauważyłem uchylone drzwi, zajrzałem i zobaczyłem, że jest to pomieszczenie zupełnie puste. Dowiedziałem się wówczas od swoich współtowarzyszy, że był to przedtem tzw. karc. Zobaczyłem, że jest to pomieszczenie wielkości metra kwadratowego z cementową podłogą, trochę wgłębioną, podobnie jak część ścian. Jak się później dowiedziałem, było to po to, by nalać wody na podłogę i wsadzony tam człowiek musiał w niej stać.

A. Kownacki, W celach praskiej katowni, Warszawa [1995].

Relacja Danuty Osińskiej-Myrty „Danki”, 17 kwietnia 2009 r., Warszawa, przygotowana przez Minikę Rybicką i Mariusza Bechtę

Przewozili mnie, mojego ojca, Kamińskiego i „China” [Henryk Pilarczyk]. Na róg ul. Sierakowskiego i Brukowej. Wsadzili mnie do piwnicy-aresztu od strony Sierakowskiego, gdzie już siedziały: Lotka Chruścicka, Wanda Gryglas i Piotrowska. Tej samej nocy przyszedł Szczerbakowski, tak spojrzał na nas i mówi do mnie: „Wychodźcie”. Idę na górę, na pierwsze piętro. Wchodzę do pokoju, a tam okna mapą zasłonięte, drzwi zamknął na klucz. Zastanawiałam się, co będzie ze mną robił, chyba mnie nie zamorduje. A on mówi tak: „Wy chcecie wyjść na wolność?”. A ja mówię: „I tak wyjdę, jasne, że wyjdę”. „Nie, chyba że mi się oddacie”. A mnie się na głos wyrwało: „A ty, Żydu!”. On się porozpinał i ganiał mnie po pokoju. Jak mnie złapał, to kopnęłam go w przyrodzenie. Pobiegłam w kąt i pomyślałam, że mnie teraz zabije. A on wcale mnie nie uderzył, usiadł za biurkiem, posiedział i nic. Poszedł, otworzył drzwi, wezwał strażnika i wydał polecenie: „Odprowadzić Osińską, przyprowadzić Chruścicką”.

Zbiory M. Rybickiej i M. Bechty

 

 

Odkryj więcej miejsc na Mapie

To tylko jeden z wielu punktów, które dokumentują historię. Wróć na mapę i poznaj kolejne miejsca pamięci.

Wróć do Mapy