Przejdź do treści głównej

Relacje

Relacje świadków stanowią bezcenny skarb naszych zbiorów. To żywe świadectwa ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Relacja Krystyny Miszczak – Opałło z VII Obwodu "Obroża" (powiat warszawski) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej

Wszystkich aresztowanych 21 stycznia 1946 r. przewieziono tego samego dnia wieczorem z Pruszkowa do WUBP w Warszawie mieszczącego się na Pradze przy ulicy Środkowej. Budynek otoczony był od ulicy zasiekami z drutów kolczastych. Był to budynek mieszkalny, świadczył o tym areszt znajdujący się w piwnicach z małymi zakratowanymi okienkami. Warunki prymitywne. Ubikacja była w oddzielnej piwnicy z dwoma kotłami i przerzuconą na nich deską. Pewnej nocy, było to chyba przełomie stycznia i lutego usłyszałyśmy krzyki mężczyzny. Jak się potem okazało jeden z aresztowanych, z naszej grupy z Pruszkowa dostał szoku. Był wtedy zamknięty w karcerze, w małej klitce w korytarzu z oknem zakratowanym, bez szyb. Okazało się, że bito go polanami drewna, jakie tam były do rozpalania ognia w kuchni, gdzie gotowano kawę dla aresztowanych. Bił go strażnik Śmietański. Zbitego wywieziono do więzienia przy ulicy 11 listopada, gdzie leżał na izbie chorych i tam umarł. Był to Henryk Lesiecki inżynier z Pruszkowa.

[W rzeczywistości Henryk Lesiecki 27 stycznia 1946 r. został postrzelony w bramie przez funkcjonariusza J. Fajdę rzekomo w czasie próby ucieczki, w wyniku czego zmarł]. 21 lutego 1947 r. podprokurator WPR w Warszawie kpt. Tadeusz Mallik umorzył w tej sprawie postepowaniem pisząc w uzasadnieniu: „podejrzany Fajda winy spowodowania śmierci Lesieckiego nie ponosi, ponieważ będąc na służbie działał zgodnie z obowiązkami, interweniując w zajściu, zaś automat posiadał zgodnie z instrukcją służby wartowniczej gotowy do strzału i że ponadto wystrzały nastąpiły bez jego współudziału, przypadkowo w czasie szamotania się z zatrzymanym Lesieckim, który usiłował go rozbroić].

Wersja Audio