Przejdź do treści głównej

Relacje

Relacje świadków stanowią bezcenny skarb naszych zbiorów. To żywe świadectwa ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Relacja Gabrieli Klimczak, ps. "Gabryś", łączniczki Obwód VI Praga Okręgu Warszawa AK, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.

ak mnie Halicki przesłuchiwał i nie dowiedział się ode mnie, czego chciał, wsadzili mnie do karca, stałam w wodzie trochę poniżej kolan. W piwnicy wprawdzie, ale okno wybite. Kojec zamurowany w piwnicy, woda i ja tylko w sweterku i sukieneczce, i w bamboszach na nogach. Woda na łydkach mi obmarzała. Jak mnie zamknęli, napuścili zimnej (naturalnie) wody, to była godzina szósta, siódma – już było chyba po kolacji. Myślę sobie: „Nic, tylko zamarznę”. Wprawdzie mogłam się wdrapać na murek, ale jeszcze gorzej, bo mi strasznie wiało w plecy z tego okna, bo nie było szyby, a było dwadzieścia stopni mrozu. O godzinie dwunastej było dwóch strażników. Wszystkie cele były pozamykane i wejściowe drzwi pozamykane. Przyszło do mnie dwóch strażników, wypuścili wodę, wzięli mnie do siebie do dyżurki, przynieśli mi buty, palto, dali mi się napić gorącej kawy. Mówię szczerze, uratowali mi życie, bo bym tam zamarzła przez noc. U nich wysuszyłam pończochy, zmieniłam, buty założyłam i palto, jakąś chustkę na głowę czy szalik – nie wiem, co tam miałam. Rano zamknęli mnie z powrotem do tego karca, ale wody było troszeczkę. Przyszedł znowu ten przesłuchujący, znowu było przesłuchanie. Nic to nie dało. Zamknęli mnie do drugiego karca, który był inny. Tam było ciepło, pod schodami, trochę woda na mnie kapała, trochę słomy na tej ziemi leżało (nie wiem, czy tam był beton pod spodem), słoma była spleśniała i woda kapie. To straszna tortura. Ciepło tam było, nie było mrozu, ale straszna tortura. Stanąć nie mogłam, a jak się chciałam wyciągnąć, to się mogłam tylko położyć. Jak się położyłam, to woda kapie w jedno miejsce. Rękami się zasłaniałam. Tak siedziałam trzy dni do Wigilii. Dopiero w Wigilię mnie zwolnili z tego karca. Że ja tam nie zwariowałam, to cud boski. No i ci strażnicy, że mi nie pozwolili zamarznąć.

Wersja Audio