Przewieziony zostałem do Warszawy na ulice Strzelecką, gdzie znajdowało się ukryte więzienie lub areszt. Było to piwnicach dużego budynku z czerwonej cegły. W piwnicach były cele, przesłuchania odbywały się na piętrze. Do więzienia przyjmował mnie człowiek słabo mówiący po polsku, ubrany jednakże w nasz mundur, wplatający w mowie słowa rosyjskie. Identyczna sytuacja była podczas przesłuchań. Cele w piwnicy były bardzo małe, w mojej przebywało około 15-16 osób. Nie można było wyciągnąć nóg w poprzek celi. W mojej celi siedział adwokat z Warszawy. Bardzo mocno go bito. Prosił on nas abyśmy umożliwili mu popełnienie samobójstwa przez powieszenie. Przesłuchania w tym więzieniu odbywały się wyłącznie nocą. W ich trakcie mocno bito osoby przesłuchiwane. Ja też byłem bity. Bito mnie prętem po stopach, wyłamywano mnie palce, uderzano pięściami w klatkę piersiową i twarz.