Auto – karetka zatrzymała się na Pradze przy ulicy Środkowej róg Strzeleckiej. Wjechała na dość obszerne podwórze zwykłego czynszowego domu. Tam wysiedliśmy i zostałem zaprowadzony na 3 piętro do pokoju prawie zimnego, źle umeblowanego, w którym na jakimś lichym tapczanie spał dyżurny urzędnik. W czasie czekania przysłano urzędnika, któremu kazano szczegółowo mnie obrewidować, a następnie oddać wszystkie przedmioty osobistego użytku […]. Po oddaniu przedmiotów do depozytu sprowadzono mnie pod eskortą dwóch uzbrojonych ludzi do piwnic domu. Otworzono żelazna kratę i tam strażnik zaprowadził mnie do kancelarii więziennej, gdzie znów były sprawdzane wszystkie personalia, przeprowadzona ponowna rewizja osobista […] Po dokonaniu tych formalnych czynności wprowadzony zostałem do jednej z piwnic zwanej celą 2, w której siedziało parę osób. Cela piwniczna była ciemna, okno wybite, zasłonięte starym, podartym materacem, na ziemi (podłogi nie było) szereg śmierdzących stęchlizną, podartych, zawszonych i w ogóle zarobaczywionych worków ze startą na sieczkę słomą. […] Żadnego pisanego – obowiązującego więźniów i dozorców regulaminu w ogóle nie było. Każdy z dozorców więziennych, których zwano w gwarze więziennej szefami lub korytarzowymi miał swój własny regulamin, którym się posługiwał w zależności od nastroju i humoru. Aresztowany nigdy nie wiedział do czego ma prawo, w jaki sposób może się przeciwstawić samowoli dozorcy czy kierownika więzienia.[…] W celach ściany, sufity nie tynkowane, podłoga z cegły, powybijana, raczej goła ziemia. […]. Piwniczne okienka zatkane z uwagi na zimno lub od ulicy zasłonięte blachą. ]…] Nie było w celach żadnych prycz , wszyscy spali, leżeli pokotem na gołej ziemi. Brud i robactwo nie do opisania. Nie dawano żadnej zmiany bielizny. […] Straszliwe zwłaszcza były cele – piwnice tuż przy ustępie. Stały fetor idący z ustępu, zawilgocone ściany ludzkim kałem, bez przewietrzania na dłuższy przeciąg pobytu musiał spowodować ciężką chorobę. Przy kuchni byłą cela specjalna – karcer – ciemnica, gdzie wtrącano nieposłusznych lub nie chcących zeznawać więźniów. W zależności od stopnia wykroczenia karcer był suchy lub mokry, dawano stołek do siedzenia lub nie. W przypadku mokrego karceru, aresztowanego zlewano wodą z kranu, nalewano do karceru wody do kostek i tak pozostawiano na 2, 3 i więcej dni. Jak mówili więźniowie wtrącano tam także więźniów ciężko pobitych. […] Karcer budził straszliwy postrach u aresztowanych, z którymi miałem możność rozmawiać.