Przejdź do treści głównej

Relacje

Relacje świadków stanowią bezcenny skarb naszych zbiorów. To żywe świadectwa ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Relacja Alfreda Emila Grabowskiego, żołnierza AK.

Około 22 kwietnia 1945 roku trafiłem na ulicę Strzelecką. Od razu po przyjeździe umieszczono mnie w piwnicy. W piwnicy paliła się mała żaróweczka, która słabo oświetlała pomieszczenie. Z tego co pamiętam, to umieszczono mnie w celi numer 17. Byłem już 17 osobą w tej celi. W celi byli sami mężczyźni. O ile pamiętam drzwi do celi były ażurowe, zabite od zewnątrz jakąś płytą. Był w nich otwór, do którego ciągle zaglądał klucznik. Od ulicy mieliśmy okienko, zasłonięte płytami chodnikowymi, przed którym stał korpus zniszczonego autobusu. Piwnica miała w miarę 4,5 na 2,5 metra. Na betonowej podłodze pod dłuższą ścianą leżało trochę słomy, a w rogu tuż przy wejściu stał baniak służący jako WC. Do ubikacji byliśmy wpuszczani raz dziennie, rano. W ciągu dnia większość siedziała na tych resztkach słomy, natomiast trzech albo czterech aresztantów chodziło wzdłuż przeciwnej ściany dla rozprostowania się. Na Strzeleckiej byłem wielokrotnie przesłuchiwany. Byłem wyprowadzany z celi w dzień i w nocy i prowadzono mnie na drugie piętro do pokoju przesłuchań. Przesłuchiwał mnie młody sędzia śledczy w mundurze bez stopni oficerskiego na ramieniu. Ten młody przesłuchujący wielokrotnie ubliżał mi słowami wulgarnymi. Zarzucał, że paliłem miasto. Uderzał mnie w podbródek, z tyłu uderzał mnie w kark. Za to, że nie chciałem podpisywać protokołów przesłuchań, byłem bity. Uderzał mnie także gumą w plecy. Żadnej decyzji o aresztowaniu mi nie przedstawiono nigdy.

Wersja Audio