Po przybyciu do wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa osadzono nas w piwnicy, celi numer 7, obok kibla, w której leżeliśmy w startej na proch słomie, nasyconej niezliczoną ilością wszy. Drzwi piwnicy były ażurowe, więc widzieliśmy wszystkich przeprowadzonych do kibla. Była nawet możliwość przeprowadzenia krótkich rozmów z czekającymi na swoją kolejkę. W ten sposób rozmawiałem kilka razy z Tadeuszem Tomaszkiewiczem, który przejściowo przebywał na Środkowej. Po pobycie na Środkowej ponad 3 tygodni, bez żadnych badań pewnego popołudnia, wyczytano naszą węgrowską czwórkę. Okazało się jednak, że nie na wolność, lecz z rąk UB przejmują nas bojcy NKWD.