Przejdź do treści głównej

Relacje

Relacje świadków stanowią bezcenny skarb naszych zbiorów. To żywe świadectwa ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Relacja Jana Maruszewskiego, żołnierza AK ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.

Zawieźli nas do urzędu wojewódzkiego, który mieścił się róg Środkowej Strzeleckiej na Pradze. Zastępcą komendanta wojewódzkiego był Światło, Żyd, który przyszedł ze wschodu. Wtedy był jeszcze w randze porucznika czy podporucznika, był zastępcą komendanta. Poprowadził mnie do niego na przesłuchanie. Pyta to, śmo, tamto. Mówię, wpadłem, szedłem tam. Powiedziałem, że mnie bili w Niemczech na robotach. Kolega powiedział, że jak będziemy już w Warszawie, to żeby przyjść. On tam mieszka, żeby się odwiedzić i tak dalej. Miałem jakąś kartkę przed sobą i pyta, a ja nie wiem, nie wiem, nie wiem. No to buch, buch w gębę. Nie chcę kląć, bym sukinsyna... To był dom prywatny. Ludzie wysiedli i w piwnicach były cele. Normalnie w lokatorskich piwnicach. Ziemia, siennik. Tej nocy mnie trzy razy wzywali, no i baty, baty, baty. Na drugi czy trzeci dzień, w końcu korytarza był kibel, otwieram drzwi, patrzę, kolega siedzi. Jądra tak spuchnięte. Mówi, "Janusz, przyznaj się do wszystkiego, bo zrobią z tobą to, co ze mną. Marynarz wszystko wykapował. To jeden z naszych był. Też został złapany" Na Środkowej żeśmy siedzieli chyba ze dwa, trzy tygodnie. Potem do więzienia na ul. 11 listopada. W listopadzie miałem rozprawę. W więzieniu.

Wersja Audio